Wakacje w kosmosie
Wakacje na planecie lodu i śniegu. Tak w skrócie można określić naszą podróż skuterami po śnieżnej pustyni Centralnego Spitsbergenu. Fot. Krzysztof Michalski
Błękitne niebo nad Spitsbergenem
Chociaż trudno w Arktyce wyrokować o pogodzie chociażby na kilka godzin w przód, błękitne niebo nad Spitsbergenem podczas lądowania napawało nas optymizmem. Dobra wróżba sprawdziła się. Podczas ekspedycji pogodę mieliśmy wspaniałą. Fot. Krzysztof Michalski
Traki skuterowe na lodowcach
Już podczas lotu dostrzegliśmy nitki traków skuterowych na lodowcach. Już za kilka dni i my będziemy znaczyć naszymi śladami białe przestrzenie Spitsbergenu. Fot. Krzysztof Michalski
Na spitsbergeńskiej ziemi
Bezpieczny transfer do Arktyki jak zwykle zagwarantowały nam linie lotnicze SAS. Fot. Krzysztof Michalski
Odchodzi czas latarni
Jest koniec marca. To już ostatnie tygodnie kiedy w Longyearbyen nocą zapalane są latarnie. Odchodzi noc polarna, nadchodzi dzień polarny. Fot. Krzysztof Michalski
Światło na Hiorthfjellet
Kiedy Longyearbyen pogrążone jest już w mroku wieczorne słońce wciąż oświetla południowe stoki Hiorthfjellet. Fot. Krzysztof Michalski
W pełnym rynsztunku
Jednoczęściowy kombinezon skuterowy, buty polarne Sorel, grube skórzane łapawice, kominiarka, maska neoprenowa na twarz, kask - mniej więcej tyle, aby przeżyć na trasie skuterowej. Fot. Krzysztof Michalski
Nareszcie w drodze
Rusza pierwszy etap. Celem jest dotarcie nad wybrzeże Morza Grenlandzkiego. Przed nami 250 km szlaku. Fot. Krzysztof Michalski
Odpoczynek na szlaku
Wokół nas góry i lodowce Ziemi Nordenskiolda. Fot. Krzysztof Michalski
Bezpieczeństwo ponad wszystko
Na każdym postoju sprawdzamy naszą pozycję GPS. Fot. Krzysztof Michalski
Dylemat
Podczas mroźnych, wietrznych dni stawaliśmy przed trudnym wyborem. Czy napić się herbaty, czy też pozostać w chroniącej od wiatru masce neoprenowej. Fot. Krzysztof Michalski
Zachodnie Wybrzeże
Zbliżamy się do wybrzeża Morza Grenlandzkiego. Wjeżdżamy do bajkowej krainy alpejskich ostrych szczytów i lodowców. Fot. Krzysztof Michalski
Na lodowcu Gronfjordbreen
Ekspedycja w komplecie na wielkim lodowcu Gronfjordbreen. Na saniach transportujemy prawie 400 l paliwa oraz ponad 100 kg sprzętu ekspedycyjnego. Fot. Krzysztof Michalski
Jeszcze jedna przełęcz
Za następną przełęczą już dolina Orustdalen, w której postanowiliśmy założyć nasz obóz namiotowy. Fot. Krzysztof Michalski
Fotografowanie
Jest pięknie. Postoje to nieliczna okazja to fotografii. Trzeba mieć naprawdę silną wole, aby nie zatrzymywać się co chwilę. Fot. Krzysztof Michalski
Energia i mróz
Trudno powstrzymać od natychmiastowego podglądu wykonanych fotografii. Wyświetlacz jednak zużywa dużą ilość energii. Baterie i akumulatory w warunkach spitsbergeńskiej zimy "siadają" bardzo szybko. Fot. Krzysztof Michalski
Obóz w dolinie Orustdalen
Podczas wypraw skuterowych odciągi od namiotów mocowane są do sań ekspedycyjnych. Fot. Krzysztof Michalski
Zawsze ktoś nie śpi
Ze względu na niedźwiedzie polarne w obozie zawsze ktoś czuwa. Wachty "niedźwiedziowe" pełniliśmy po kolei. Fot. Krzysztof Michalski
Walka o wodę
Przygotowanie wrzątku dla wszystkich Uczestników ośmioosobowej wyprawy wymagało niemałej determinacji. Ponieważ pogodę mieliśmy wspaniałą wyjątkowo gotowaliśmy na zewnątrz. Fot. Paweł Jóźwiak
Termity w Arktyce
Produkty firmy TERMITE jak zwykle podróżują z nami po spitsbergeńskich szlakach. Jako nieliczne termosy TERMITE spełniają swoją rolę także w temperaturze poniżej - 20 stopni Celsjusza. Gorąco polecamy. Fot. Krzysztof Michalski
Lody nie puszczają
Od Morza Grenlandzkiego dzieli nas kilka zaledwie kilometrów zalodzonej tundry. W takim terenie nasze skutery odmawiają posłuszeństwa. Aby dotrzeć do morza musimy poszukać innej drogi. Fot. Krzysztof Michalski
Najdalszy zachód
Ekipa "Wielkiej skuterowej pętli Centralnego Spitsbergenu" na zalodzonej tundrze zachodniego wybrzeża. Fot. Krzysztof Michalski
Znów ruszamy w drogę
Ładujemy sanie, odpalamy silniki. Czas poszukać nowej drogi nad wybrzeże zachodnie. Do skuterów przewodników obowiązkowo przytroczone są sztucery do ochrony przed niedźwiedziami polarnymi. Fot. Krzysztof Michalski
Skuterowe szlaki
Nasza droga wiodła przez zaśnieżone połacie nadmorskiej tundry, doliny i lodowce zachodniego wybrzeża. Fot. Krzysztof Michalski
Jest dobrze, nadal śnieg
Znów obieramy kurs na zachód. Na razie brak lodu, pokrywa śnieżna pozwala nam sprawnie pokonywać kolejne kilometry szlaku. Fot. Krzysztof Michalski
Doliny Kongresdalen i Linnedalen
Podczas postojów dajemy odetchnąć skuterom. My skolei regenerujemy się czekoladą i kubkiem ciepłej herbaty. Fot. Krzysztof Michalski
Kapp Linne
Kapp Linne - Isfjord Radio. Połnocno - zachodni przylądek Ziemi Nordenskiolda osiągnięty. Zachodnie wybrzeże zdobyte :) Pierwsza część planu wykonana. Fot. Krzysztof Michalski
Po drugiej stronie jest Barentsburg
Gronfjord w tym roku nie zamarzł. Aby dotrzeć do Barentsburga będziemy musieli objechać fiord od strony południowej. Fot. Krzysztof Michalski
Zbliżamy się do Barentsburga
Barentsburg - rosyjska enklawa w środku skandynawskiego świata. Dla turystów z zachodu wielka atrakcja, dla nas smutne wspomnienie. Fot. Krzysztof Michalski
Fotografia z Leninem
Stały punkt programu podczas wizyt w rosyjskim miasteczku górniczym. Fot. Krzysztof Michalski
Gdy fiordy nie zamarzają
To był wyjątkowy rok. Większość fiordów, które zazwyczaj pokrywa stabilna pokrywa lodowa nie zamarzło. Aby dotrzeć do zaplanowanych lokalizacji musieliśmy więc nadkładać drogi i omijać otwartą wodę. Dzięki naszej determinacji plan jednak został wykonany. Stan liczników po zakończenia pierwszego etapu - 260 km. Fot. Krzysztof Michalski
show sidebar & content