Na lodowcu Werenskioldbreen
Lodowiec Werenskiolda. Temperatura - 20 stopni plus wiatr do 25 m/s potrafią dać mocno w kość. Nasze dziewczyny to wytrzymywały, wyświetlacze naszych GPS-ów z trudem. Fot. Krzysztof Michalski
Na lodzie Van Mijen
Świadomość kilkuset metrów wody pod deskami pomaga utrzymać odpowiednie tempo marszu. Na fotografii przejście prawie 20 km szerokości zamarzniętego fiordu Van Mijen. Fot. Krzysztof Michalski
Ziemia Nathorsta
Wreszcie na stałym lądzie. Po przekroczeniu Van Mijenfjordu czas na dłuższy odpoczynek. Do biwaku jednak jeszcze daleko. Ze względu na niedźwiedzie polarne polujące głównie na lodzie morskim nasze namioty musimy rozbić w odległości minimum kilku kilometrów od brzegu fiordu. Fot. Ola Hołda Michalska
Biwak Ziemia Nathorsta
Biwak między fiordami Van Mijen i Van Keulen na obszarze Ziemi Nathorsta. Fot. Krzysztof Michalski
Van Mijenfjord
Zachód słońca nad Morzem Grenlandzkim. Fot. Krzysztof Michalski
Biwak nad Van Mijen
Narty które za dnia umożliwiały nam sprawne poruszanie się w głębokim śniegu "nocą" służyły jako śledzie do namiotów oraz stelaż do mocowania ogródka petardowego. Fot. Krzysztof Michalski
Ślady niedźwiedzia
Podczas wyprawy nie spotkaliśmy żadnego niedźwiedzia polarnego jednak ślady na śniegu przypominały nam o ich obecności. Fot. archiwum Jerzego Wiechowskiego
Trawers Ziemi Wedela Jarlsberga
Płaskowyż lodowy Ziemi Wedela Jarlsberga skąpił nam pięknych krajobrazów. Liczącą ponad 70 km trasę przebyliśmy w większości w zupełnej mgle wpatrzeni w odczyty GPS. Na fotografii nieliczny dzień z dobrą widocznością i kluczowy odcinek trawersu - silnie uszczeliniony obszar okolic Kvitungen. Fot. Krzysztof Michalski
Wybrzeze Morza Grenlandzkiego
Cel wyprawy osiągnięty. Wybrzeże Morza Grenlandzkiego nad fiordem Hornsund. Fot. Krzysztof Michalski
Powitanie dnia polarnego
22 kwietnia nad wybrzeżem Morza Grenlandzkiego uroczyście powitaliśmy dzień polarny. Od tej daty słońce nie chowało się za linią horyzontu. Na fotografii Ola i Krzysztof Michalscy - dla nich wyprawa była jednocześnie podróżą poślubną. Fotografię wykonano ok. godz. 24:00. Fot. Piotr Celiński (http://www.piotrcelinski.info/)
Na przełęczy Bergskaret
Spitsbergeńskie niebo nad górami okolic Hornsundu o drugiej nad ranem. Fot. Krzysztof Michalski
Pod Glasiologknausen
Od podejścia lodowcem Werenskiolda rozpoczęliśmy naszą drogę powrotną do Longyearbyen. Znów wkraczamy w bajkowy świat nunataków Ziemi Wedela Jarlsberga. Fot. Krzysztof Michalski
Pod Tetraederet
Lodowiec Hansa, zbliżamy się do miejsca biwaku pod Tetraederet. Tutaj żegnamy się z ludźmi z Bazy. Następnego dnia obieramy kurs na plato Amundsenisen - centrum Ziemi Wedela Jarlsberga. Tym razem obieramy szlak trudniejszy przez silnie uszczeliniony lodowiec Nornebreen. Fiord Van Keulen powinniśmy ujrzeć za kolejne trzy dni. Fot. Krzysztof Michalski
Biwak Staszicpasset
Krajobraz po bitwie. Biwak na przełęczy Staszica po burzy śnieżnej. Na fotografii widoczny jedyny namiot, który udało nam się rozbić podczas zamieci. Fot. Krzysztof Michalski
Biwak Ziemia Nordenskiolda
Po przejściu fiordu Van Mijen powrót do Longyearbyen był już formalnością. Jeden z ostatnich biwaków rozbiliśmy niedaleko husa Pluto w przepięknej dolinie Reindalen. Fot. Krzysztof Michalski
Na przełęczy Longyearbreen
To już naprawdę koniec wyprawy. Przed nami ostatni zjazd w stronę Longyearbyen. Po prawie czterech tygodniach podróży przez bezdroża Spitsbergenu wracamy do cywilizacji. Fot. Krzysztof Michalski
show sidebar & content